Zguba dla faceta przewaga dla ciebie!| Mój pierwszy raz..






Hej,

Jednego dnia niewinne i słodkie, a już drugiego diabeł w kobiecym wcieleniu...
Przynajmniej raz na jakiś czas każda z nas to słyszy, biedni i poszkodowani mężczyźni winią
nas za ..makijaż.
To właśnie on potrafi dać nam przewagę nad facetami, a my te złe i bezwzględne bardzo dobrze wiemy jak go wykorzystać na własną korzyść, no bo czemu nie, kiedy możemy mieć ułatwione zadanie już od początku?

Produkt, który albo się kocha albo nienawidzi.
Jedne z nas używają go codziennie w dużych ilościach i nie wyobrażają sobie makijażu bez, a drugie boją się tego produktu i omijają szerokim łukiem.
Mowa oczywiście o różu, który nakładamy na nasze policzki.

Osobiście należałam zdecydowanie do tej drugiej grupy dziewczyn, jednak wraz z nadejściem wiosny postanowiłam przełamać pierwsze lody i znaleźć róż dla siebie!



Co nam daje ten słodki, a zarazem kobiecy kosmetyk? 

Przede wszystkim takiej świeżości i dziewczęcości, zaróżowione policzki są uważane przez facetów za przeurocze.
Więc jeśli nadal tkwisz w drugiej grupie, ale chciałabyś spróbować to zapraszam na pierwszą lekcje z aplikacji różu i metodyki całego procesu.

Powodzenia! W komentarzu pochwal się czy używasz różu na co dzień czy może nadal się go wystrzegasz?

Szkół i technik jest wiele, tak samo jak możliwości w zakresie wyboru pędzla, według jednej ze stron należy używać skośnego i grubego pędzla, a inne zalecają duży puchacz, dzięki któremu unikniemy wyraźnej plamy, a więc jak to jest...?

Obie podpowiedzi są jak najbardziej poprawne, jednym pędzlem- tym skośnym i zbitym uzyskamy wyraźny kontur, zdecydowanie wyraźniejszy i odważniejszy efekt, a gdy przesadzimy fajnie się sprawdzi w duecie drugi pędzel, który pozwoli na roztarcie ewentualnych wyraźnych linii i spokojnie unikniemy nieplanowanych plam.

Niby jeden produkt, a różne wykończenie

Tak jak w przypadku podkładu mamy kilka wykończeń i efektów końcowych, tak tutaj wyróżniamy produkt pudrowy i ten kremowy.

Co z uśmiechaniem się podczas nakładania różu-MIT?

Otóż tego najlepiej unikać.
Dlaczego?
Z prostego powodu, otóż gdy nałożymy róż przy uśmiechniętej buzi to w momencie powrotu mimiki twarzy do wyjściowego momentu nasz róż może nieco zmienić położenie i zjechać niżej niż został zaaplikowany. Przez takie działanie-nawet nieplanowane nasz makijaż może zostać zepsuty.



Mniej znaczy lepiej!

Zacznijmy od małej wyjściowej ilości produktu na pędzlu, lepiej dołożyć i nabudować kolor niż go zdejmować z buzi i próbować rozblendować, bo to nigdy nie kończy się dobrze.

Czyli gdzie dokładnie ten róż?

Zasada jest prosta, ale nieznana wszystkim-dwa palce od skrzydełek naszego nosa i jeden palec przerwy od oka- właśnie tam powinien znajdować się nasz róż  i nigdzie indziej!
Chcemy aby nasz twarz była promienna i świeża, a nie wyglądała na zgrzaną i zmęczoną.

Nie bójmy się eksperymentować i próbować po to są kosmetyki- bawmy się nimi i próbujmy na sobie wiele innych i ciekawych rozwiązań.

Na rysunku, który znajdziecie poniżej został przedstawiony cały schemat poprawnej aplikacji różu także z uwzględnieniem różnego kształtu twarzy.




W środę zapraszam Was na drugą część tego wpisu czyli na test różu mineralnego! :)

Do następnego! 

Poprzednie wpisy, które cię ominęły:
TEGO JESZCZE NIE BYŁO....PLOTKI NA BLOGOSFERZE!| NOWA SERIA



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Life is just one , Blogger